Forex czy akcje? Gdzie więcej zarobisz?

Od dłuższego czasu chodził mi po głowie wpis na temat szans wygranej na rynku akcji oraz forex. Czytam właśnie “The Holy Grail Trading System” (James Windsor) i jedno zdanie z tej książki warte jest zacytowania na blogu. Opiszę najpierw tło dla tego cytatu.

The Holy Grail Trading System

The Holy Grail Trading System

Grupa traderów stworzyła prosty ale skuteczny mechaniczny system gry na GBP/USD w 2005r. Ich kapitał początkowy wynosił 10 000 GBP. Celem jest zrobienie z tego 1000 000 GBP w 2 lata. Po kilku miesiącach prób na żywym rynku idzie im całkiem niezle, nie aż tak dobrze jak w backtestach, ale jest ok. Zarobili już kilkadziesiąt tysięcy GBP po czym kontaktuje się z nimi broker i mówi, że ich zlecenia nie będą już tak łatwo wchodzić, pojawią się większe poślizgi cenowe itp itd. Nie mówi otwarcie, że mają zamknąć rachunek, ale przesłanie jest jasne. Ekipa zmienia brokera. Po niedługim czasie kontaktuje się z nimi nowy broker i umawiają się na spotkanie (z iloma klientami biuro umawia się na spotkanie?). W restauracji broker pyta, “jak wy to robicie?” Pózniej wyciąga dokumenty, tu przytoczę cytat:

The figures he quoted us werethat out of around 40 000 retail traders using his desk that 99% of them fail to produce a profit over more than one month“.

“Z dokumentów które nam pokazał wynikało, że z 40 000 traderów korzystających z ich oprogramowania 99% nie utrzymało zysków dłużej niż przez miesiąc”.

🙂

Dobrze jest zastanowić się, czy warto podejmować ryzyko handlu na rynku, na którym 99% nie zarabia. Zostaje 1%. Ile osób z tego 1% jest na 0+? Pewnie też z 99%. I zostaje ostateczni 1 promil z którym kontaktuje się broker i wypowiada umowę. Czy da się zarabiać na forex? JASNE! Zobaczcie na którym miejscu jest pan Jakub Zabłocki, prezes XTB. http://100najbogatszychpolakow.forbes.pl/1,3

23 miejsce w rankingu 100 najbogatszych polaków 🙂 Majątek 790 000 000 PLN. Nie ma co krytykować tej firmy. Ona daje ludziom to co chcą – łatwy dostęp do mocno lewarowanych rynków. Reszta jest w rękach żądnych łatwych, szybkich zysków klientów.

Stając w szeregu walczących na forex jako pierwszych przeciwników mamy specjalistów z całego świata. Banki, firmy tradingowe, indywidualnych traderów. Jeśli ich pokonamy (co oczywiście jest możliwe) to korzystając z usług MARKET MAKERA wyłania się kolejny przeciwnik – biuro maklerskie. Takie firmy są drugą stroną transakcji (wszyscy którzy oferują MetaTrader 4?).  Szanse na sukces są u nich “takie sobie”.

Jedyną alternatywą jest rynek ECN lub kontrakty na waluty. Tam biuro zarabia tylko na prowizjach, a nie na Twoich stratach. Oni mają interes w tym, żebyś zarabiał, bo im dłużej zostaniesz z nimi, tym więcej zarobią na prowizjach.

Wpis ten dotyczy głównie day traderów. Ich dotyczy przytoczona książka. To tacy inwestorzy mają najgorętszą głowę. Gdy na 5 minutowej świeczce ważą się losy przeciętnej wypłaty lub więcej, psychologia potrafi spłatać figla. Grając na świeczce dziennej, umysł ma więcej czasu na przemyślenia, na zaakceptowanie zmieniającego się stanu konta. Na wyższych interwałach minimalizowany jest również wpływ wroga numer dwa – biura typu market maker. Tutaj jeśli zniknie kilka pipsów na poślizgu to nie czuć różnicy, tutaj także stop-lossy stawia się szerzej, więc jest znacznie większa szansa że broker ich nam nie wyczyści.

Wynika z tego, że dla niskich interwałów trzeba zainteresować się rynkiem ECN bądz kontraktami terminowymi. Dla wysokich interwałów można rozważyć korzystanie z usług MM. Zgadzacie się z tym?

Przewagą rynku akcji jest brak lewara i inwestor z krwi i kości który jest drugą stroną transakcji. On nie ma takiej siły aby przepychać Twoje zlecenia wprost na stopa (w większości przypadków :] )

Polecacie jakieś biura do handlu na forex?